Seit vielen Jahren isst die polnische Literaturnobelpreisträgerin Olga Tokarczuk kein Fleisch mehr und setzt sich immer für einen verantwortungsvollen Umgang mit Tieren sowie gegen Fleischverzehr ein. Sie wolle sich nicht am Töten von Tieren beteiligen und auch nicht am Konsum des Fleisches. Nun haben diverse rechte Medien ein altes Foto ausgegraben, auf dem die Autorin mit Freunden am Lagerfeuer sitzt. Der Skandal dabei: sie brät sich eine Wurst. Auf sozialen Medien wurde es von vielen kritischen Usern mit Spott und Hohn geteilt, die  Autorin soll diffamiert werden.

Sieh dir diesen Beitrag auf Instagram an

Nasze ukochane prawicowe media znalazły wreszcie upragnionego haka na Noblistkę. Otoz, co widać na zdjęciu, ona, wegetarianka od 30 lat jadła kiedyś kiełbasę. Jest to skandal. Serio? Po pierwsze: niech rzuci kamieniem ten, komu kiedy jadł mięso, kiełba nie smakowała. Po drugie: sama kiedyś jadłam mięso, ba nadal je robię i podobno znakomicie, jeśli ktoś ze znajomych chce, byle było z dobrego, sprawdzonego źródła, nie z hodowli przemysłowej, nie udaję świętej i nie gadam, ze kiedyś mi smakowało. Bo smakowało. Rozumiem, albo przynajmniej staram się pojąć, ze prawicy Nobel dla Olgi się nie podoba, oni tak zafiksowani na polskości, na dumie narodowej, robią teraz wszystko, by nas tej dumy pozbawić,wyrzygać się na nią. Pewnie niedokładnie strawioną patriotyczną kiełbasą. Bez sensu, głupie to, chamskie i tanie. Jak kiełba z Biedry. Nikt nawet nie sprawdził pewnie, że ta kiełbasa, zjadana przez młodziutka Olgę, to była nasza, Polska, narodowa kiełbasa, ze świni, która wstała z kolan i nosiła dumnie swoj polski ryjek. Amen. #kiełbasa #polska #tokarczuk

Ein Beitrag geteilt von karolina korwin piotrowska (@karolinakp) am


Die Journalistin Karolina Korwin Piotrowska verteidigt Tokarczuk auf ihrem Instagram-Account: "Rechte Medien glauben endlich etwas gefunden zu haben, mit dem sie die Nobelpreisträgerin vorführen können. Vor 30 Jahren hat sie mal ein Würstchen gegessen. Das ist der Skandal. Echt jetzt?", fragt sie ironisch. Die Journalistin meint weiter, sie verstehe, dass den rechten Journalisten die Ehrung der Autorin missfalle, weil diese tief in ihrem nationalistischen Stolz stecken. Die Angriffe aber seien dumm und billig. Sie versucht zu beschwichtigen: Vielleicht habe sie ja nur den Stecken mit der Wurst gehalten? "Ist das denn wichtig, ob sie ein Würschtel, einen Hering oder eine Kartoffel gegessen hat? Lest ihre Bücher und hört, was sie zu sagen hat."